Archiwum

piątek, 13 marca 2015

wyprawka #1



























Będzie Olaf.. potocznie przeze mnie zwany Guciem, w dowodzie jednak będzie miał Olaf. P. w tej kwestii był nieustępliwy...


Wyprawkę zaczęłam planować już w zeszłym roku, przy okazji a to wyprzedaży, albo jak się trafiła jakaś okazja. Jaka będzie? na bank bardziej "świadoma", w końcu mam już doświadczenie w byciu mamą, śmiało więc mogę stwierdzić co jest kompletnym bublem a co niesamowitym hitem! Wiem też czego mi brakowało, kiedy to Nina była maluszkiem. 

przyznaję, że gdyby nie znajomość tylu blogów, nie wiedziałabym, że połowa z tych rzeczy istnieje :)






torba do wózka Skip Hop dash. Pierwsza, jaką miałam była zdecydowanie za mała. owszem, mieściła wszystko co potrzeba było na wyjście z domu, pieluchy, ubranko na przebranie, butelkę. Ale (przynajmniej dla mnie) torba do wózka była jedyną torbą którą ze sobą zabierałam wychodząc z domu. szukając więc odpowiedniej dla siebie, kierowałam się też swoimi potrzebami. Skip hop jest pod tym względem bezkonkurencyjny, bo ma przyczep na klucze (a tych zawsze szukam godzinami), jest obszerna i pojemna, ma mnóstwo przegródek i kieszonek, łatwo znaleźć coś na dnie. Zapinana jest na magnes a nie na rzep, nie drze się więc w niebogłosy, no i ma dołączony przewijak. solidny kawał materiału a nie kawalątek ceratki, który popęka za siódmym złożeniem.
 dla mnie najważniejsze jest jednak to, że kiedy wrzucę wszystkie dziecięce gadżety, znajdzie się też miejsce na aparat ;)
Torbę i inne produkty SH znajdziecie m.in.tutaj







Koce muślinowe poznałam i doceniłam już podczas ubiegłych wakacji. Podczas wyjazdu nad morze cały czas słońce prażyło nam prosto z nieba. kiedy więc Ninta zasypiała nam na plaży, przykrywałam ją takim właśnie kocem (materiał ten reguluje temperaturę ciała, więc w zależności od temperatury otoczenia albo chłodzi albo grzeje). spała 2-3 godziny (!!) za jednym zamachem, a kiedy wstawała wcale nie była spocona. 
dla Niny miałam aden&anais. teraz postanowiłam poszukać czegoś innego, bo chciałam koniecznie coś niebieskiego (Nina ma w różowe sówki, więc wzór mało męski) i znalazłam identyczny produkt niemieckiej firmy Lassig. wyszłam z założenia, że najwyżej zwrócę, jeśli okaże się byle czym, ale jeden od drugiego niczym się nie różni pod względem jakości! 
ktoś mógłby się popukać w czoło że tyle kasy dałam za kocyk.. spokojnie więc mi tam, kocyki są na tyle duże (120x120cm) że z czystym sumieniem mogę powiedzieć że wystarczą do 3-4 roku życia, są to więc całkiem nieźle ulokowane pieniądze.

lassig znajdziecie np. tutajtutaj albo tutaj 







spodenki miszkomszkomaszko. są takie maciupeńkie, takie mini mini, że za każdym razem jak na nie patrzę w głos się śmieję i nadziwić się nie mogę, że można mieć taką małą dupinkę :)
















bambusowe otulacze aden&anais. Kupione w zeszłym roku w lipcu, bo był rabat w jakimś sklepie, już na etapie planowania rodzeństwa dla Niny. przyszły dzień przed wyjazdem nad morze, i całe szczęście, bo za późno pomyślałam o bambusowej wkładce do fotelika i nie zdążyłam już zamówić. w ostatniej chwili chwyciłam za jeden i włożyłam między Ninę a fotelik. jeździła więc tak, z otulaczem pod pleckami, do końca wakacji. 
pamiętam też taką sytuację kiedy Nina miała kilka tygodni darła się wniebogłosy przed zasypianiem, przed każdą drzemką. a głosik ma donośny dość. suszarka podziałała przez dwa dni. po dwóch dniach historia się powtarza od początku. noszę, dryndam, smoka pakuję, wody daję bo mleko już ulewa i nagle myśl na mnie spływa, że gdzieś wyczytałam, że dzieci lubią ciasno. chwyciłam więc jakiś koc, który bliżej leżał, bo czas się liczy i zawijam, i poprawiam żeby ciaśniej. i Nagle cisza... i płacz matki umęczonej ale szczęśliwej, bo dziecko w końcu zasnęło..

dlatego więc kompletowanie wyprawki zaczęłam od otulaczy... ponieważ Olaf urodzi się na przełomie czerwca i lipca, upałów zapewne nie uda nam się uniknąć. Otulacze więc posłużą nam i do zawijania i do przykrywania i jako osłona zawartości wózka przed słońcem (jak sobie przypomnę wymachiwanie parasolką na wszystkie strony...)

produkty aden&anais znajdziecie tu albo tu.
Tańszą wersję otulaczy i kocyków bambusowych znajdziecie w TKmaxxie. Macałam i te droższe i te tańsze i śmiało mogę powiedzieć, że niczym się nie różnią!!

kosz dziergany na szydełku zrecznarobota to wygrana w konkursie ;)





pościel do łóżeczka. chciałam by było prosto, bez wściekłych wzorów. na instagramie trafiłam na Hobuko (można się kontaktować m.in tu). dziwicie się że każda strona jest inna? ja nie, w końcu baba w ciąży jest chyba najbardziej niezdecydowaną osobą na świecie! nic dziwnego, zostałam zasypana tyloma wzorami, każdy równie piękny, że postawiłam w końcu na 4 różne. na szczęście trafiłam na mega cierpliwą osobę która z ogromną wyrozumiałością i cierpliwością zniosła wszelkie moje wydziwiania :)
szyją też fajne inne rzeczy, np pikowane zegarki, ale o tym kiedy indziej.


termobutelka pacificbaby. przyznaję, że było to moje widzimisię. ale jak przypomnę sobie ile się nabiegałam za ciepłą wodą żeby zrobić Ninie mleko, ile się nachuchałam, żeby ostudzić do pożądanej temperatury, to stwierdziłam że nie ma innej opcji, biorę ją i już. Zasięgnęłam języka, wszyscy polecili, kupiłam więc bez wahania. 

produkty pacificbaby znajdziecie tu albo tu

książeczka upolowana ostatnio w biedrze :)







2 komentarze:

  1. Wow, ta torba prezentuje się świetnie, właśnie takiej szukam! Mam już dość toreb na rzepy, które do tego wyglądają jak z bazaru najgorszego sortu :/ Przecież to, że jesteśmy mamami wcale nie oznacza, że musimy nosić torby przypominające jeden wielki przewijak ;) Muszę zapolować na tego skip hopa! I te otulacze też wyglądają bardzo fajnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyprawka zapowiada się ciekawie. My mamy Otulaczy kilka z różnych firm, dla mnie są nr 1 w wyprawce.

    OdpowiedzUsuń

będę wdzięczna za każdy pozostawiony komentarz :)

Żorzanka