Archiwum

poniedziałek, 3 listopada 2014

leggins for legs!!

Nina jest dzieckiem bardzo ruchliwym, nie potrafi usiedzieć ułamka sekundy na miejscu, wierci się i kręci, wiecznie ją nosi, idąc obok za rękę musi skakać, a kiedy wieczorem czytamy bajkę, okręca się wokół osi z 15 razy.

Z tego względu rzadko ubieram ją w dżinsy, wydaje mi się, że jest to rodzaj garderoby, który krępuje jej ruchy, przy siedzeniu wgniata się w brzuszek, i niejednokrotnie ogranicza ruchomość kolan..

W mojej własnej garderobie także nie brakuje legginsów, więc skoro ja się czuje w nich rewelacyjnie, to dziecko kocha je jeszcze bardziej!

Wybór legginsów jest ogromny. W Niny szafie nie brakuje dzianinowych (ten rodzaj kocham najbardziej), bawełnianych. gładkich, w zwierzątka, w paski, z marszczonymi nogawkami. Ocieplanych.






zdjęcia Zara, H&M i KappAhl







zdjęcia MissPuppet
 (miałam przyjemność dotknąć tych ostatnich, co za jakość! nie do opisania..)




Jest jeszcze jedna marka, którą kocham za jakość, ale do której Nina jest jeszcze za mała, mianowicie Calzedonia. Z niecierpliwością czekam kiedy urosną jej nóżki na tyle, żeby legginsy wyglądały na niej efektownie. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

będę wdzięczna za każdy pozostawiony komentarz :)

Żorzanka