Archiwum

czwartek, 20 lutego 2014

jestem szczęściarą

Same dobre wieści u nas, więc chodzę w niemałej euforii i wiele rozmyślam, marzę, a te moje marzenia przybierają powoli realną formę... Może to też sprawka wiszącej w powietrzu wiosny, dłuższych dni, większej ilości słońca, że endorfiny mi podskakują jak szalone.. Chodzę ostatnio i czuję te motyle w brzuchu cały czas, i ścisk w żołądku, i wiem, że będzie dobrze, bo MUSI być dobrze...

Jak na wstępie, jestem szczęściarą.. Bo mam wspaniałego Męża u swego boku. Męża, który jest ze mną na dobre i na złe (jak siły wyższe przykazały), wspiera i pociesza, kiedy potrzeba. Męża, który popchnie do działania, i da jeszcze kopniaka na szczęście. Męża który przez 2 lata ciężko pracował i dużo poświęcał, żebyśmy w ogóle te dwa lata przeżyli, żebysmy mogły siedzieć sobie z Niną w domu. Męża który idzie przez życie razem ze mną trzymając mocno za rękę, nie obok mnie. Męża lojalnego.

Jestem Szczęściarą, bo mam super Córkę, która pędzi, leci przez swe krótkie życie, zajadając się Danio w tym pędzie. Córkę, która nauczyła mnie, jak ważne w życiu jest dostrzeganie detali, docenianie drobnych gestów. Nauczyła zatrzymywania się na dłużej niż chwila, po to, żeby Ona właśnie mogła pędzić...

Nauczyłam się ignorować ludzkie gadanie, nie wchodzę na fora internetowe, nie śledzę tego, co moje dziecko powinno umieć w danym miesiącu. Nie potrzebne mi te nerwy, nie chcę brać udziału w wyścigu na jak najwięcej nowych dziecięcych umiejętności, w pojedynku na słowa z innymi. Zyskałam wewnętrzny spokój, a Ona z niego czerpie swój...

Chyba to te nasze czasy wymagają od nas życia w biegu, sprawiają że nie dostrzegamy drobnostek, nie umiemy cieszyć się wspólnymi chwilami. Gnamy wciąż nie pamiętając, że szczęście naszego dziecka to nie kolejny tablet, a ten czas spędzony na czytaniu, śpiewaniu, gilgotaniu, przytulaniu, rozmawianiu. Że szczęście to zaśnięcie na rękach Mamy. I może to co napiszę zasłodzi Was bardziej niż paczka Haribo, ale kiedy wieczorem ze zmęczenia nie mogę zasnąć, to usmiecham sie, bo wiem, że moje zmęczenie jest warte szczęścia mojej Córki.

Szczęście jest w nas samych. I od nas zależy, czy będziemy umieli to szczęście wydobyć i pokazać światu...











legginsy: KappAhl newbie (po dziecięcej Zarze i H&M to kolejna marka w której się zakochałam. Te koroneczki, faktury, kolory... Za każdym razem kiedy tam wchodzę, zatapiam się w tych cudeńkach, macam, podziwiam, rozpływam się nad nimi.. Wołami ciężko mnie wtedy wyciągnąć)
bluzka: F&F

2 komentarze:

będę wdzięczna za każdy pozostawiony komentarz :)

Żorzanka