Archiwum

poniedziałek, 12 lutego 2018

w pokoju Niny i Olafa

Nina-wielbicielka wróżek, brokatu i toy story; Olaf dla którego sens życia to auta, autka i siostra. Moment wyprowadzki Olafa z sypialni rodziców był nie lada wyzwaniem - no bo jak połączyć dwa pozornie różne światy? Tym bardziej że kącik dzieciaków jest długi, wąski i bardzo nieustawny - prawdziwa zmora! Od razu było wiadomo że stawiamy na łóżko piętrowe, co pozwoliło zaoszczędzić miejsce w pokoju i w ogóle poruszanie się po nim :)

Często pytacie jak dają radę na tak małej, wspólnej przestrzeni? Przez pierwsze 5 minut jest ok, sprawa zaczyna się sypać kiedy Olaf weźmie nie tą kredkę/klocek/auto/lalkę, na którą aktualnie ma przyzwolenie. I albo skończy się łagodnie ("mamo weeeeeź go!"), albo oboje przybiegną z płaczem (Olaf dodatkowo z wyrwanym puklem Ninkowych włosów w rączce).

Od początku towarzyszyła nam myśl, że nie jest to pokój, w który inwestujemy, bo wiedzieliśmy, że jest to mieszkanie przejściowe, więc i dzieci doczekają się kiedyś swoich własnych pokoi. Tym bardziej, że życie toczy się jednak w salonie, a pokój swój raz na jakiś czas odwiedzają.  Dużo elementów jest DIY, głównie dzięki Dziadkowi, bo przy okazji domku dla lalek powstała też drabinka, która szybko została adaptowana przez Ninę na wszystko czego księżniczka potrzebuje do bycia sobą ;) koc to mój projekt i wykonanie.

Łóżko to zwykła kura z Ikei. Zależało mi, aby przestrzeń na ścianie za nim podzielić na dwa różne światy jakie łączą sie na tak małym metrażu. Pomogła mi w tym kwiecista tapeta wyszperana w serwisie aukcyjnym, Nina klepnęła mój wybór, a tata przykleił :). Paleta pod Olafa materacem to też dziadkowe diy, do tego dwa plakaty w przestrzeni dwulatka i łóżko, mimo swych gabarytów, optycznie nabrało lekkości.








































Niny ukochane tutu to polly a chodaczki dostaniecie tutaj
worek na zabawki tutaj
plakat z żyrafką tutaj - zajrzyjcie koniecznie i zostańcie na dłużej
stożkowe kredki tutaj
baldachim tutaj
spinki to kollale
narzuta z bąbelkami stąd
huśtawka też z allegro ale ma już ze dwa lata i nie pamiętam u kogo kupowałam..

niedziela, 12 listopada 2017

Żorzanka

Ta karuzela to było moje marzenie jeszcze z dzieciństwa.. pierwsze co mi się nasuwa na samą myśl o niej to lato, zachód słońca, śmiech dzieci i gwar dorosłych, wata cukrowa.. zamiast lata był listopad, wata cukrowa by krystalizowała w tej temperaturze, zachód był, owszem, bo to listopad to ten zachód przychodzi szybko, a i śmiech dzieci (wraz z tysiącem pytań) też był. Dorosłych mało, stali zmarznięci chowający ręce w kieszeni, to i gwarzyć im się nie chciało.. Dobrze, że dość blisko ta karuzela, to spontaniczny wypad się nam udał, a Wam polecam kto z południa, bo Żorzanka zapiera dech w piersi :) Karuzela tu

Niny sukienka tu






nawet czapka się wpasowała :)



























w pokoju Niny i Olafa